Miasto atakuje mnie ogromną ilością dźwięków, zapachów, kolorów.
Na ulicach nieustający ruch – niewiarygodna ilośc ludzi nieustająco się przemieszcza. Idą po nierównych chodnikach i ulicach. Na drogach chmary pędzących motocykli, malutkich poobijanych samochodów, trzykołowe busy, gdzieniegdzie rowery i ryksze.
Po chwili zauważam, że w tym niebezpiecznym chaosie mnie ma ani śladu agresji. Klakson ma funkcję informacyjną, jak kierunkowskaz. Zajeżdżanie sobie drogi jest częścią specyficznej kultury na drodze. Na skrzyżowaniach strumienie wszystkich tych pojazdów mijają się bezkolizyjnie, jak ławice ryb. Nikt się nie irytuje, wszyscy są pełni spokoju.
Każdy odwzajemnia mój uśmiech. Jest pomocny i uprzejmy.
Wokół – bieda, bałagan, kurz, smog i brud.
W ludziach – pogoda ducha, spokój, radość, uprzejmość.









Dodaj komentarz